"Pan światłem i zbawieniem moim, kogóż mam się lękać?" /Ps 27,1/
  Pogrzeb ś.p. Państwa Kaczyńskich
 

Ten pogrzeb tworzył historię

Ks. Łukasz Jaksik

Dzwon Zygmunta w Krakowie od zawsze obwieszcza Polakom radość i smutek. Tym razem, niestety, jego brzmienie przypominało o żałobie narodu, a nawet – nie strońmy od wielkich słów – całego świata

Kraków w dniach oczekiwania na pogrzeb Pary Prezydenckiej z pozoru przypominał zwykłe miasto o historycznej tradycji. Na ulicach, jak zwykle, było mnóstwo zagranicznych turystów, którzy być może denerwowali się na widok utrudnień w komunikacji, barierek i zamkniętych traktów. Tylko niektórzy przeczuwali, że to nie trudność, ale prawdziwe szczęście: nazajutrz zobaczą wyjątkowy Kraków – miasto, jakiego nie pokaże żaden przewodnik ani żadne muzeum. Nikt nie opowie ciekawszej historii od tego, co dzieje się akurat na ulicy, tuż obok, gdzie tworzy się historia.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w bazylice Mariackiej dwie minuty po godz. 14. Najpierw zawyły syreny i zabiły dzwony. Kard. Stanisław Dziwisz przywitał ciała Zmarłych rano, kiedy przybyły z pobliskich Balic. Kondukt żałobny przeszedł ulicami Krakowa: Kościuszki, Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką – aż pod bazylikę Mariacką.
– Bracia i Siostry! Ze wzruszeniem stajemy przy ciałach Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego Małżonki Marii, którzy zginęli w katastrofie wraz z innymi osobistościami życia społecznego i politycznego w czasie pełnienia służby. Dziękujmy Bogu za dobro, jakiego udzielił nam przez ich służbę pełną uczciwości i dobroci – powiedział kard. Dziwisz, przyjmując trumny Pary Prezydenckiej. Modlił się także, by Pan Bóg napełnił serca ich bliskich swoją otuchą, a nasz naród zechciał zachować w jedności i pokoju.
Uroczystość poprzedzały niepokojące informacje nt. odwołania kolejnych delegacji z całego świata. Media natychmiast je nagłaśniały. Kraków wydawał się jednak obojętny na te sensacyjne doniesienia. A przewodniczący „Solidarności” Janusz Śniadek nie omieszkał zwrócić się do całego świata z przejmującym apelem, który był jednocześnie wyjątkowym przesłaniem tego pogrzebu: – Płacze po Tobie świat pracy i prości, często ubodzy ludzie – powiedział o śp. Prezydencie Lechu Kaczyńskim. – Solidarność Polaków w dniach żałoby to hołd dla Ciebie, Twojej Małżonki i wszystkich Ofiar. To wieniec pamięci polskich serc – mówił. – Chcemy, aby przyszłość naszego narodu, Europy i świata opierała się na prawdzie. Ta tragedia powinna nas zbliżyć.
Z bazyliki Mariackiej wyruszył kondukt żałobny, który podążył z Rynku Głównego ul. Grodzką do katedry Wawelskiej. W orszaku – który poprowadził Metropolita Krakowski – byli członkowie najbliższej rodziny i osoby przez nią zaproszone. Głowy państw ze względów bezpieczeństwa zostały na wzgórze wawelskie przewiezione. Od chwili, gdy kondukt doszedł pod Krzyż Katyński przy kościele św. Idziego, aż do momentu wejścia konduktu do katedry brzmiał dostojnie Dzwon Zygmunta, kołysany przez wszystkich wawelskich dzwonników. Jego dźwięk był poważny. To znak nie tylko smutku, ale przede wszystkim zobowiązania.

"Niedziela Ogólnopolska 17/2010"
































 









 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=